Nie wiem jak to działa, ale każdy kolejny wyjazd jest lepszy od poprzedniego. Tak było i tym razem. Na dwa motocykle polecieliśmy szutrami przez Kaszuby w kierunku Rozewie, żeby dojechać na sam koniec Helu.
Tym razem za kierunek obraliśmy sobie okolice Poznania. Biwak rozbiliśmy "u rolnika" za 10 PLN od głowy nad stawami z karpiem :)
Jak się później okazało, facet bardzo w porządku. Przyszedł, posiedział z nami przy ognisku, pogadał, a na koniec jeszcze nam krzesła dowiózł - słowem swój chłop!
... a materac Dzik dmucha tak:
Miejsce docelowe, tutaj rozbiliśmy obóz
Warunki były lepsze niż zazwyczaj. Głównie za sprawą wysokiej klasy toalet zlokalizowanych nieopodal stawów ;)
Na weekendowy wyjazd pod namiot "na dziko" szykowałem się już od jakiegoś czasu. Niestety zawsze coś wypadało i był przekładany. Za sprawą pogody i ten prawie się nie odbył, ale w końcu byle deszcz nie mógł nas złamać i w las się wybraliśmy.
Skład ekipy:
Krzysztof aka Klocek na Suzuki DR 125
Maras aka Dzik na Honda Varadero 125
Ja na KTM 690 Enduro
Udało się nam znaleźć całkiem przyjemne miejsce na obóz. Było osłonięte z każdej strony, w okolicy sporo suchego drewna na ognisko (starczyło na całą noc) i brak żywego ducha.
Jak się później okazało, mój namiot uległ uszkodzeniu i musiałem nocować pod chmurką. Szczęśliwie nie padało (chociaż wcześniej tego dnia lało ostro). Komary też mnie oszczędziły.
To zdjęcie zostało zrobione w środku nocy. Temp mocno spadła i trzeba się było "ratować" przy ognisku.
Wyjazd do Kopalni Soli Kłodawa zaliczam do jednych z ciekawszych. Podróż była pełna przygód, a zjazd 600 metrów pod ziemię pozostanie w pamięci na długie lata.
Krótki filmik, obrazujący z czym przyszło nam się mierzyć w drodze do celu :)
Nie wiem dlaczego, ale Maras jakoś dziwnie się ucieszył, kiedy natrafiliśmy na te ładne, zielone roślinki ;-)
Ogniskowanie nad jeziorkiem
Na trasie zahaczyliśmy o Kujawsko-Dobrzyński Park Etnograficzny.
Oddział Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej w Kłóbce
Marek nie zapłacił za bilet, więc musiał odpracować w stajni